niedziela, 11 stycznia 2015

Moda to nie logo


Dzisiejsza moda to bardziej podpowiedź, a nie twarde przykazania do których należy się stosować. Kiedy rzucano hasło: "szerokie ramiona", to ulica szybko zapełniała się figurami niczym Arnold Schwarzenegger. Na szczęście teraz tak to nie działa. 

Gdybym napisała, że w modzie wszystko już było, to wyszłabym na ignorantkę. Ale czy to jeszcze możliwe? Tysiące blogerek próbuje wmówić nam, że są nowymi Coco Chanel. Stylizacje, które postały przez skopiowanie manekina, te same grube fale i loki a do tego czerwona szminka. Uważam, że to naprawdę świetnie, kiedy ludzie piszą blogi. Wymyślają stylizacje, robią zdjęcia - poświęcają swój czas i się angażują. Tylko że zakładanie na siebie ubrań nie robi z nas jeszcze wyroczni mody. 

Najbardziej liczą się popularne blogi. Tam wchodzi najwięcej ludzi i ich twórcy mają "moc". Wielka szkoda, że nie wszyscy potrafią z niej korzystać, bo potencjał jest ogromny. Nie czytam zbyt wiele polskich blogów, bo są strasznie nudne i to samo mogę obejrzeć na stronie sieciówek, ewentualnie w Avanti lub innym pomocniku zakupowym. Wielu z autorów poczytnych stron szczyci się wyjazdami na zagraniczne imprezy modowe i pierwszymi rzędami na pokazach. Czy coś za tym idzie? Marki, metki i loga znanych firm. Przeglądamy te wszystkie eleganckie stylizacje z nowiuteńkimi, pachnącymi z ekranu nowością ubraniami. Ile osób później jedzie do Paryża po torebkę? Pewnie niewiele, bo to wydatek na który najlepiej założyć wieloletni fundusz. 

Lubię za to przeglądać blogi dziewczyn, które nigdy nie były na świeczniku i ich szafy nie składają się z ubrań opatrzonych metkami, które znamy z reklam w Vogue. Mają jednak coś, czego kupić się nie da: inwencję twórczą. Szyją, przerabiają, chodzą na lumpy, robią naloty na babcine strychy. Nie mają wszystkiego podanego na tacy przez sponsorów. Czasem spódnica nie układa tak jak powinna, a czasem zdjęcia nie są idealne. Jednak ich błysk w oku i radość z jaką tworzą swoją modę jest zaraźliwy. Umieją pokazać, że to nie luksusowa garderoba, a pomysł na siebie są gwarancją świetnego stylu. 

Nie ma nic gorszego, niż rutyna. Chociaż sama biegam na uczelnie w rurkach i swetrach, bo tak mi jest najwygodniej, to staram się naśladować moją mamę. Dba o biżuterię, chusty i stylowe detale. Nigdy nie zakłada "kompletów" z manekina: kupuje spódnicę, a góra to perełka z lumpeksu. Rzadko kiedy zwraca uwagę na markę, potrafi założyć sukienkę kupioną w Primark za kilka funtów i naszyjnik z Zary. Byłaby z niej świetna szafiarka, ale woli stać za mną i dyskretnie doradzać. 

Blog to Twój kawałek internetu. Twórz, inspiruj i zachęcaj do pokochania mody. Żadna spódnica od projektanta nie sprawi, że staniesz się gwiazdą. Nie powielaj tego, co zrobiło tysiąc innych dziewczyn, tylko dlatego że to teraz modne. Pamiętaj, że gorset był kiedyś nieodzowną częścią stroju, aż Chanel go ściągnęła.   



6 komentarzy:

  1. Fajny tekst na początek :) Przyjemnie się czytało :)
    Chętnie też dowiedziałabym się, jakie są Twoje ulubione blogi, może podzielisz sie kilkoma linkami? Bo jednak te najpopularniejsze też mnie nie przekonują. Za to Twój zmierza w bardzo dobrym kierunku :)
    I może jednak namówisz mamę i pokażesz chociaż kilka jej stylizacji? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow dziękuję, bardzo się cieszę że się dobrze czytało :) Polecam szukać dziewczyn z "północy", przede wszystkim Dania, Szwecja i Finlandia, a do tego Wielka Brytania. Mają świeże podejście do mody i lubią się bawić trendami. Na lookbook'u można znaleźć niezłe artystki.
      Było by mega ją namówić i chyba zacznę nad tym pracować na wiosnę... robienie zdjęć zimą jest okropne! :P

      Usuń
  2. Uwielbiam Twojego bloga ;) Fajnie, że nie tylko dodajesz zdjęcia, ale także piszesz coś od siebie, co sprawia właśnie, że blog nie jest nudny ;) Przy okazji oryginalne stylizacje i bajeczne dodatki ;) Zazdroszczę łupów z lumpa, sama nie mam tyle szczęścia, ale chodzę twardo i szukam perełek;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze dodatki i tak podkradam Mamie, zresztą to Ona nauczyła mnie łazić na lumpy :) Nie poddawaj się, pamiętaj że praktyka czyni mistrza! Polecam duże sklepy, gdzie zwykle jest ruch, ale to znaczy, że po coś tam przyłażą :p

      Usuń
  3. z glownego nurtu sledze nadal Maff Macademian, bo sa najbardziej autentyczne, choc korzystaja z rzeczy sponsorowanych, to jednak pozostaly soba. Charlize, Fashionelka, Jemerced - probowalam, ale poddalam sie - sztucznosc, kreowanie wizerunku na sile, jego niespojnosc, nic madrego do powiedzenia i czesto brak umiejetnosci sklejenia najprostszego zdania.
    Ale co do gorsetu - to wcale nie Coco Chanel! Przed nia byl jeszcze Paul Poiret ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam zdjęcia Macademian Girl, słyszałam że jest bardzo krytyczna i przykłada ogromną wagę do tego, co pokazuje - to tylko brać z Niej przykład. A co do gorsetu, to masz rację, ale tak się uczyłam w szkole i "utarło" się, że to ona. Podkreślają to w każdej biografii, może przez te dzianiny, to dopiero była rewolucja :)

      Usuń