niedziela, 25 stycznia 2015

Chudość nie jest całkiem glamour

Krytykujemy modelki: sama skóra i kości, to wygląda niezdrowo, promowanie anoreksji. Jednak w głębi duszy też chcemy być tymi wieszakami. Chcemy wyglądać jak dziewczyny z okładek kolorowych pism.

Kanony nie są wieczne. Pięćdziesiąt lat temu była to Marilyn Monroe, później Claudia Schiffer, aż nastał kult chudości: Kate Moss. Smutna twarz opuszczonego kociaka i plotki o dekadenckim stylu życia. Z roku na rok modelki są coraz szczuplejsze. Jednak ulica to nie pokaz mody. Rozmiar 0 nie zapewni Ci szczęścia, jeśli w końcu nie zrozumiesz, że jesteś piękna. 50 kg na wadze i picie 3 litrów wody nie sprawi, że będziesz uśmiechać się częściej.

My, "prawdziwe" dziewczyny mamy pomarańczową skórkę, nieidealną cerę, a czasem nad włosami nie da się zapanować. Pozwoliłyśmy omotać się pięknościami z photoshopa i coraz częściej wątpimy w swoją urodę. Przestańmy wmawiać sobie, że jesteśmy grube. Świat nie jest czarno - biały i nie istnieją dwie kategorie: gruba - chuda. Są jeszcze inne rozmiary, od 36 w wzwyż. To Ty? To znaczy, że masz potencjał. Masz co pokazać: długie nogi, piękne ramiona, okrągłe, ponętne biodra, biust. Dobrze dobrana bielizna  podniesie co trzeba. Sukienka uwydatni atuty.

Myślisz sobie - i co z tego, skoro nie mogę pokazać brzucha, bo go nie cierpię; mam fałdki, kiedy się schylam. Zapisz się na taniec, ćwicz dwa razy w tygodniu. Nie katuj się dietą, która Cię stresuje. Uśmiechnij się do siebie w lustrze- tak to Ty! I co z tego, że nie wyglądam jak Anja Rubik? Przecież nie biega za mną sfora fotoreporterów. Najważniejsze, że to Ja czuję się dobrze w swojej skórze.


Dziewczyny z wybiegów wyglądają olśniewająco, bo pracuje nad nimi sztab ludzi. Na co dzień jedzą w Mc'Donalds, ćwiczą kilka razy w tygodniu i nie przejmują się swoją wagą. Piękno masz w sobie, a przy dzisiejszych osiągnięciach bieliźniarskich sporo da się zamaskować. Podkreślaj figurę ubraniem: kolorami rozświetlającymi twarz, wzorami, dobranym fasonem. A jesli chcesz schudnąć, to schudnij. Tylko nie wmawiaj sobie, że jesteś brzydka. W to nie uwierzę! 


1 komentarz:

  1. mnie za to wkurza druga strona medalu - twierdzenie, że na anoreksję zapada się od patrzenia na chude modelki. Sama niestety borykałam się z zaburzeniami odżywiania bardzo długo i boli mnie takie spłycanie problemu. To poważna choroba, a chudość to jedynie skutek uboczny, cały dramat dzieje się w głowie, a jego przyczyny są zupełnie różne od tego, co się nam na co dzień wmawia.
    Z drugiej jednak strony, mówiąc o tej akceptacji swojego ciała, pozwólmy też akceptować się tym chudym z natury. Bo tak, takie osoby istnieją i to nie ich wina, że mają takie geny. Polecam świetny wywiad z Anją Rubik w zimowym wydaniu Viva Moda!, tam poruszona była kwestia jej rzekomej anoreksji.
    Jeśli chcemy sprawiedliwości, to nie wymagajmy modelek plus size i manekinów w normalnych rozmiarach - jak po równo, to obok manekinów w rozmiarze M powinny stać zarówno 'puszyste', jak i te z wystającymi żebrami. Każda z nas jest inna, ale żadna nie powinna być gorsza.
    No i nie podoba mi się też, że można nazwać chudą osobę szkieletem, wieszakiem, anoreksją, ale tylko nazwij grubasa grubasem, to podnosi się wielkie larum że jak tak można obrażać, może ktoś jest chory itp :P sorry, ale to działa w obie strony :)

    OdpowiedzUsuń