czwartek, 9 października 2014

black

Jesień jest cholernie malownicza. Ckliwa i tania, ale wciąż genialna. Chociaż od zachodów słońca wolę patrzeć jak rozprasza się noc.

Jesień to też paskudna pora, kiedy bawię się w pseudo pisarkę! Zaczynają się długie wieczory, zimne poranki i gorące herbatki. Równocześnie, to najgorsza pora na zmiany, dlatego zamierzam na złość kalendarzowi wziąć się poważnie w garść.   













Miałam na sobie:

sukienka - mohito 
sweterek - sh
torba - woodstock2014 
trampki - converse 
naszyjniki - vintage
czapka - allegro.pl
okulary - allegro.pl 


3 komentarze:

  1. jesień to taka pora, kiedy szafiarki siedzą na parapecie z kubkiem gorącej czekolady (nie kakao, nie herbaty, czekolady!), koniecznie z kocykiem, długimi ciepłymi skarpetami i książką.
    Ja lubię listopad, bo wtedy wszystko umiera, jest szaro i mgliście. O tak. Nie złoty październik, ale ten szary i przygnębiający listopad.
    Masz genialne włosy. Też takie chciałam, ale stwiedziłam, że pójdę znów w ciemne kolory, bo jasne do mnie nie pasują

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, dlatego nigdy nie będę prawdziwą szafiarką, a jedynie podrzędną szatniarką! :) Nawet nie chodzi mi o ten złoty październik, ale raczej o wyjątkowy kolor nieba, mgły i coraz częstsze deszcze, słoty i pierwsze przymrozki. Listopad jest pod tym względem jest genialny i również bardzo go lubię - kojarzy mi się z obrazami van Gogha.

      Dziękuję za komplement, moje włosy żyją własnym życiem i każdego dnia są inne. Moim zdaniem świetnie wyglądasz w ciemnych, może to kwestia karnacji? :)

      Usuń