czwartek, 29 sierpnia 2013

hello school!

Pod koniec wakacji zwykle przypomina się nam co mieliśmy zrobić - mi na przykład, że miałam zrobić porządki w biżuterii, wyciągnąć grube swetry i pożegnać się z kolorowymi sukienkami. Staram się to odwlec jak najdalej, żeby jeszcze poudawać, że wakacje wcale się nie kończą. Żyje jeszcze poprzednim weekendem, zbieram festiwalowe zdjęcia i niedługo zamierzam skleić to wszystko w jeden duży post. 

Dzisiaj stylizacja, której bardzo nie lubię, ale niestety - czas nas nie oszczędza. Moja propozycja na rozpoczęcie roku szkolnego, tudzież bardziej elegancki wieczór. Postawiłam na minimum kolorów, ale nadrobiłam dodatkami i biżuterią. Wszystko minus kolorowe włosy, prześwitujący biustonosz i wychodzące spod marynarki tatuaże. Zawsze bardzo się buntuję patrząc 1 września na spódniczki ledwo zakrywające pośladki, wieczorowe szpileczki, cekiny, jeansy, tudzież stylizacje wiejące młodziutką Britney Spears. Naprawdę te kilka razy w roku można ubrać się elegancko i z klasą. Pod tym względem zawsze o wiele bardziej szanowałam facetów, bo Oni po prostu zakładają garnitury i wszystko gra. 











Miałam na sobie:
bluzka - sh
spódnica - patorszulak
marynarka - H&M
pasek - sh
torebka - KappAhl
buty - Dorothy Perkins
kolczyki - SIX
bransoletka - vintage
okulary - prezent



4 komentarze:

  1. Piękna ta spódnica! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Centralnie jak stara baba

    OdpowiedzUsuń
  3. powiedziała 19-letnia dziewczyna... smutne.

    OdpowiedzUsuń