niedziela, 21 lipca 2013

one sunny day

Nie jestem fanka krótkich spodenek i rzadko je zakładam - uważam, ze są trochę niepoważne i pasują raczej na festiwal, koncert czy nad morzem, a nie w mieście. Jednak czasami jest już tak gorąco, ze najwygodniej byłoby w stroju kąpielowym! I ostatnio nadszedł taki dzień. Poszliśmy na zdjęcia w plener za miasto (czyli właściwie spodnie się obroniły) a ja leżałam na trawie nie mogąc ruszyć ręką z gorąca. Przynajmniej nie musiałam pozować ;) 

Dobrałam do nich trochę "bezkształtną" bluzkę w folkowym klimacie, dlatego włożyłam ja do środka; pasek trzyma wszystko na swoim miejscu, a całość uzupełnia nietypowa biżuteria. 

Patrząc z perspektywy czasu to bym zły wybór - komary miały ucztę! Następnym razem idę w siatce pszczelarza :) 


















Miałam na sobie:
bluzka - sh
spodenki - Stradivarius /DIY - obcięłam długie rurki/
buty - sh
pasek - sh
kolczyk - vintage
bransoletka z pierścionkami - prezent z Tunezji 




1 komentarz:

  1. Bardzo ładna ta bluzka, bransoletka jest cudowna!

    OdpowiedzUsuń